~ARTEFATA

Rewelacyjny pomysł! Gratulacje! Zainteresował mnie tytuł (na zasadzie skojarzenia), a jak przeczytałam pierwszy wers to zdziwienie sięgnęło szczytu! Żeby XXI wiek przyrównać do kolejnych wojen światowych to rzecz godna nie tyle zainteresowania, co i podziwu. Czy tak będziemy kiedyś postrzegani? Pierwszy raz wybiegłam w przyszłość (w zakresie tej tematyki), bowiem zazwyczaj wojna kojarzy się (i całe szczęście) z czymś o czym się tylko słyszy, czyta i wspomina. Szacunek!


Chociaż optymistyczne - smutne. Ale podpis nietrafiony (wybacz). Zdecydowanie bardziej pasowałoby "My wczoraj i dziś", bo z fotki wcale nie patrzą na nas kombatanci tylko ludzie, przemijająca para, starszych na pierwszym planie, młodszych w tle. I przyjemne jest to, że "wczoraj" lekko wystraszeni, "dziś" z uśmiechem na ustach. Starości wszystko już można wybaczyć, nawet lekce-sobie-ważenie życia. A co tam! Uczyć się tylko od nich takiego podejścia. Lubię zdjęcia z duszą! Tak, to jest to coś! Tylko ten podpis... wybacz


Na wołanie o pomoc za późno!


Niezależnie czy patrzymy na zdjęcie z góry czy z dołu, efekt przesuwania się (drogi) jest taki sam. W dodatku magicznie jakoś odczuwa się szybkość, którą dodatkowo potęgują dwa świetnie kolorystycznie z całością zestawione samochody.


Plecy wydają się najmniej ważne. Nie dostrzegam też wstydu czy niechęci pokazania piersi. Wyraz twarzy kobiety doskonale współgra z pochyloną, a raczej z zamkniętą postawą ciała. Patrzenie nie wprost, założone ręce wywołują uczucia przeżywania, pragnienie (ich powtórzenia? tych emocji), na pewno jakiegoś wspomnienia, które wyklucza z rzeczywistości i pozwala na własne zasłuchanie.

Ot, taka moja refleksja....


Wszystko gra i tło i kolor. Niepokój budzi temat. Oczekiwania (na co?), przeżywania (czego?), rozpamiętywania (o czym?). Zamknij oczy z opaską na oczach, unieś głowę do góry i... znajdź się sam na sam z własną wyobraźnią i przeżywaniem siebie samego/samej.


Absolutne skojarzenie z niespokojnym duchem Wojaczka, chociaż bohater zdjęcia wydaje się być spokojny, wpatrzony, celowy w pozowaniu. Pomysłowe ustawienie światła i dłoni. Reszta bez znaczenia.


Ciepłe, piwniczne pomieszczenie jakieś małej, uroczej restauracyjki np. we Wrocławiu blaskiem lampy oświetlające tych, którzy byli przed nami. Podczas ciepłej, wieczorową porą prowadzonej rozmowy postaci ze zdjęć patrząc niemo, uchwyceni na zawsze w jednej pozycji. Stają się oni świadkami przemian, upływającego czasu i dla tych siedzących i zajętych rozmową przestrogą i jednocześnie wzorem. By żyć. Bo potem to można co najwyżej wisieć w jakimś ciepłym piwnicznym pomieszczeniu.


Jesienny las, piękne ozdobione stare lusterko, którego czas nie dotknął, kolorystycznie koresponduje z czerwonymi rękawiczkami trzymającej je i intensywną czerwienią ust patrzącej. Kobieta zatrzymuje na sobie wzrok robiąc sobie w tej jednej chwili zdjęcie. Całość śliczna i smutna. Bo z przeszłości. Mijamy.


Obok Czerwonego Kapturka nie mogę przejść obojętnie, bo to motyw znany - czytam dzieciom na dobranoc, oglądam prześmiewcze nadinterpretacje filmowe, na studiach zaszokowałam się interpretacją Bruno Bettelheima widzącego w baśni motywy seksualnej inicjacji dziewczynki, która po powrocie do domu staje się kobietą itp. Podobnie jest i ze zdjęciem, na którym jest młoda kobieta, z nieodłącznym atrybutem czerwonego płaszcza i koszyczka z jedzeniem. Sama, w dziwnie niewyraźnym lesie, nie spaceruje podśpiewując i nie zrywa kwiatów, by je zanieść chorej babci, ale stoi i... czeka. Przeczuwając zbliżające się przeznaczenie? Patrzy na korony drzew poważnie ale bez strachu. A może ona jest już po inicjacji?


Czyjeś dla kogoś najintymniejsze miejsce na ciele. Miejsce, które można zobaczyć od razu i które widoczne jest także dla innych. A jednak dla kogoś jest to tylko jego miejsce. Osobiste, prywatne, miejsce-wspomnienie. Wywołujące uczucia czułości, tęsknoty, pragnienia dotyku...


Tu odsłona prywatnych zainteresowań tematyką drugiej wojny światowej. Stąd też nie mogłam obok tego zdjęcia przejść obojętnie. 
A na zdjęciu ukazana jest przede wszystkim.... cisza. Cisza, którą wyobraźnia wypełnia obrazami osób pędzonych drogą, budujących rowy, spacerujących przy drutach, cierpiących w barakach... I wierzba, która była niemym świadkiem i która bez jakiegokolwiek uczucia szumiała tak samo WTEDY, jak i szumi DZISIAJ. I żal do tej wierzby, że taka obojętna i żal do minionego czasu, że taki bezwzględny i do ludzi, że tacy bez serca.


Etap przejścia z.. na/do... i mamy do opisu tylko nogi. Ciekawe. A przecież przejścia mogą być różne, tu na zdjęciu zdają się być dosłownie rozumiane. Ale nie jest to przejście zwyczajne, krok, stąpnięcie. Jest to przejście na wyższy (?) lub raczej na inny etap rozwoju. Zestawione ze sobą zostają bowiem nogi psa i człowieka. I skojarzenie jakie wywołuje zdjęcie: przejście z poziomu psa do poziomu człowieka (dokładnie kobiety, która ma pomalowane u nóg paznokcie?), czy przejście (właśnie ów krok) noga w nogę, psa - przyjaciela człowieka, który na krok nie opuszcza swego pana czy też człowieka, który zabiera ze sobą ukochanego przyjaciela - psa, którego zawsze ma u swoich nóg. Niejednoznaczne. Ciekawe.


Odrealniona kolorystyka trawy. Zwraca uwagę żywy kolor i toczące się po liściu trawy krople, które w przyrodzie występują letnim wiosennym porankiem lub po deszczu. Odchodząca fioletowa burza?


Zdjęcie kwiatka przedstawione tylko w czerni i bieli? Jak można było zabrać kwiatu jego piękno, które tkwi w kolorze?! Oczywiste obdarcie z piękna, odsłonięcie tylko kształtu, konturów w absolutnym oderwaniu do wszystkiego.Dlatego intryguje i aż prosi się o jakiś komentarz.


Na szybko...
w patrzące, otwarte oczy chce się patrzeć. Patrzące (gdzieś?) oko ciekawi, na co to oko patrzy, kogo lub co widzi, co (oko) myśli (?) patrząc. Chce się wiedzieć, widzieć to samo i podąża się wzrokiem w tym samym kierunku (tu bardziej myślą, wyobrażeniem). Oko z kroplą (łza czy kropla deszczu) budzi tym większe zainteresowanie, wzbudza empatię i jednocześnie podziw, że udało się taką ulotną chwilę pochwycić.


© 2001-2012 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt